Dlaczego nie potrafimy być blisko siebie i jak temu zaradzić

W okresie Świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku popularne stało się tworzenie podsumowań tego, co wydarzyło się w ciągu minionych 12 miesięcy. Może to moda, może technika motywacyjna, a dla niektórych może już tradycja. Mnie osobiście, w wyniku obserwacji i licznych rozmów z różnymi osobami, nasunęła się inna poświąteczna refleksja. Podsumowanie nie tego, co się wydarzyło, ale tego, co się z nami dzieje. Mianowicie, że jako bliscy sobie ludzie nie potrafimy być tak naprawdę blisko siebie. W tym artykule przeanalizuję, dlaczego tak bywa i postaram się udzielić wskazówek, jak temu zaradzić.

Być może zapisał Ci się w pamięci podobny obraz: suto zastawiony świąteczny stół, przy nim zgromadzona cała rodzina, wszyscy razem w jednym miejscu, a każdy myślami jakby był gdzie indziej. Znasz to? A może doświadczasz tego regularnie? Nie tylko przy okazji zjazdów świątecznych, ale praktycznie na każdej rodzinnej imprezie. Przyjrzyjmy się czynnikom, które na to wpływają.

Nowe technologie

Internet, gry, telefon przyciągają uwagę tak bardzo, że często człowiek wybiera rzeczywistość wirtualną od tej, w której naprawdę żyje. Kiedy, podczas wspólnego posiłku czy rozmowy, zabrzęczy coś w Twoim telefonie, automatycznie odwraca to Twoją uwagę. Często zebrane towarzystwo dzieli się na dorosłych, siedzących w jednym pokoju i dzieci pochłonięte grą – w drugim. Natomiast zamiast razem zaśpiewać kilka kolęd, wystarczy włączyć telewizor albo posłuchać wybranych fragmentów na YouTube. Teoretycznie rodzina gromadzi się, żeby pobyć ze sobą, a faktycznie większość osób jest tylko obok siebie, zatopionych w jednej z form wirtualnego świata.

Wskazówka: Spróbuj traktować nowe technologie jak narzędzia, które mogą być bardzo pomocne, ale nie pozwól im zastępować rzeczywistości. Wiem, że to pewnie brzmi teraz dla Ciebie, jak oklepany banał, jednak są osoby, które mimo iż teoretycznie o tym wiedzą, technicznie rzecz biorąc ciągle tak robią. Oprócz dbania o własną świadomość, uświadamiaj też dzieci i naucz je rozsądnie korzystać z dobrodziejstw techniki.

Moim sposobem na wyciszenie wirtualnego świata w danym czasie jest jego czasowe odcięcie: wyłączenie FB, zamknięcie komputera, ignorowanie sygnału smsa. Nie było to łatwo opanować, bo w dużej mierze z wykorzystaniem tych technik się porozumiewam, ale chcę to robić, żeby w 100% być z tym, z kim w danej chwili jestem.

Ciągły pośpiech

Nieustannie dokądś pędzisz. Do pracy, na spotkanie, po dzieci do przedszkola lub szkoły, na zakupy, do domu, bo tam też już czeka na Ciebie coś do zrobienia. Wiecznie coś. Odczuwasz na sobie ciężar biegu od zadania do zadania. Nosisz w sobie napięcie, które niestety Ty sama swoim nastawieniem potęgujesz. To sprawia, że nawet będąc w gościach, nie potrafisz się wyluzować. Siedzisz, jak na szpilkach i zerkasz na zegarek. Znowu gdzieś lub do czegoś się śpieszysz. Nawet do przygotowania lub podania kolejnej potrawy. Zamiast być naprawdę „tu i teraz”, myślami jesteś już w następnej chwili – tym samym tracąc tę obecną.

Wskazówka: Zapanuj nad myślami. Zatrzymaj się w tym, gdzie i z kim jesteś w danym momencie. Nic się nie stanie, jeśli przez kilka godzin nie będziesz analizować spraw, które masz do załatwienia. Fakt, że ciągle wałkujesz w głowie listę zadań, nie przyspieszy ich wykonania. Zatrzymaj się „tu i teraz”, uwolnij się od ciężaru pośpiechu i bądź naprawdę obecna.

Moja lista obowiązków i innych zadań jest dość pokaźna każdego dnia. Co więcej, realizacja sporej części z nich zajmuje mi więcej czasu niż przeciętnie, gdyż moje możliwości fizyczne są ograniczone. Nauczyłam się jednak niwelować mój mentalny pośpiech i skupiać się na tym, co robię teraz. Kiedy jestem w trakcie spotkania/ uroczystości, odkładam na bok wszystko inne – fizycznie i w myślach,

Przepracowanie

Kiedy tak ciągle gonisz i „wisi nad Tobą” masa obowiązków, masz dość. Marzysz o wolnym popołudniu, dniu, weekendzie po to, żeby odpocząć, a nie spędzić go na objazdówce po rodzinie albo na przyjmowaniu gości. Coraz częściej dotyczy to również dni świątecznych. Po prostu myślisz sobie „może i fajnie by było, ale nie chce mi się, nie mam siły”. Decydujesz się zostać w domu. A jeśli już wybierzesz się na spotkanie, nie potrafisz się nim naprawdę cieszyć. Jesteś zmęczona i tylko czekasz aż się skończy.

Wskazówka: Nie przeznaczaj czasu wolnego w całości na jedno albo drugie. Możesz podzielić go na dwie części: trochę na odpoczynek i trochę na spotkanie z bliskimi. W ten sposób efektywnie wykorzystasz czas, zaspokoisz dwie swoje potrzeby i będziesz się czuła bardziej komfortowo.

Osobiście zwykle w taki właśnie sposób zarządzam swoim czasem. W każdej dziedzinie i na co dzień. Przekonałam się i ciągle się tego uczę, jak ważna w życiu jest równowaga.

Przekonanie, że „muszę” a nie „chcę”

Zdarza się, że możesz odczuwać presję niektórych osób z rodziny, uważających, że Święta bez zjazdów rodzinnych to nie Święta. Bo jak to, bo tradycja, bo tak byli wychowani. Tymczasem Ty możesz mieć nieco inne podejście (z różnych powodów), np. chcąc spędzić ten czas w gronie tylko najbliższych osób. I kiedy czujesz się zmuszana do przełamania, tym bardziej nie masz ochoty tego zrobić. Brakuje zrozumienia, a później obydwu stronom jest przykro.

Wskazówka: Nigdy nie rób niczego na siłę. To może przynieść opłakane skutki – czasem na zewnątrz, a czasem wewnątrz Ciebie. Spróbuj znaleźć dla siebie moment, w którym odsuniesz od siebie oczekiwania innych osób i zastanowisz się, czego Ty faktycznie chcesz i dlaczego, a czego nie i również odkryjesz przyczynę. Może okazać się, że to, przed czym się broniłaś chcesz podarować komuś, komu na tym zależy. Weźmy następujący przykład: generalnie relacje z rodziną Ci się nie układają, ale jest wśród niej jedna osoba, która naprawdę, szczerze na Ciebie czeka. Czy jej miłość i wyczekiwanie nie są ponad tym wszystkim, co przemawia na „nie”? A jeśli są dwie takie osoby? Być może, jeżeli podejdziesz do tego w taki sposób, przestaniesz się zastanawiać, czy czujesz presję. Będziesz wiedziała, że chcesz iść na „rodzinny spęd” i będziesz wiedziała, dlaczego. Daj sobie przestrzeń, żeby zajrzeć w siebie. Wtedy, paradoksalnie, łatwiej jest dostrzec też innych.

Mnie osobiście chwila rozmowy z samą sobą pomaga dotrzeć do moich prawdziwych, głęboko ukrytych, myśli i uczuć odnośnie danej sytuacji. I kiedy o tym pamiętam, łatwiej jest mi utrzymać (a czasami odzyskać) spokój.

Oto, moim zdaniem, najczęściej występujące przyczyny, dla których nie potrafimy być blisko siebie. Poza tym, to one właśnie najbardziej mnie poruszają. Ponieważ zbyt często się nad nimi nie zastanawiamy. Rozwiązanie jest w Twoich rękach. Bardziej uważnie podchodź do spędzania czasu z bliskimi. Świadomie decyduj z kim i w jaki sposób chcesz być naprawdę blisko. Czasami wybory mogą być uwarunkowane, ale to Twoje podejście jest najważniejsze. Życie jest tak ulotne i kruche.

Czy powyższe wskazówki okazały się dla Ciebie pomocne? A może któreś zupełnie się nie sprawdziły? Podziel się, proszę, w komentarzu. Również własnymi sposobami.

Przeczytaj również

4 thoughts on “Dlaczego nie potrafimy być blisko siebie i jak temu zaradzić

  1. Zgadzam się z Tobą w 100%. Sama zauważam, że wirtualny świat zaczyna dominować nad realnym życiem. Łatwiej napisać niż porozmawiać w cztery oczy. To przykre, bo nic nie zastąpi prawdziwego kontaktu twarzą w twarz, kiedy możemy spojrzeć drugiej osobie w oczy i obserwować jej zachowanie. Pozdrawiam;)

    1. Tak. Jednak pocieszające jest, że kiedy ma się świadomość tego faktu i zwraca się na niego uwagę, łatwiej jest zacząć to kontrolować. Przydaje się uważność 🙂 Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *